Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1395

Ta strona została przepisana.

— Dziękczynień... nie winnaś mi pani żadnych, nasz przyjaciel przeczytał pani mój list, ja dodam tylko, że w dzidę, które usiłować będę dopełnić, znajduję zarazem rozrywkę w ciężkim smutku i pewien rodzaj religijnej czci, złożonej pamięci brata, biednego dziecka, którego wiecznie będę żałować.
— Nie będę nalegała, panie. Zresztą słowa moje żleby wyraziły to, co czuję. Pozwól mi pan tylko dotknąć kwestji, do której przychodzi mi przystąpić z przykrością — dodała pani Bastien spuszczając oczy i rumieniąc się już naprzód. Proszę pana o przebaczenie z powodu naszego skromnego, prawie ubogiego życia, jakie pan tutaj znajdzie, i...
— Pozwól mi pani przerwać sobie — rzekł David z uśmiechem — podróżowałem bardzo wiele. Częstokroć podróże te odbywałem w okolicznościach nader trudnych i niebezpiecznych, byłem więc trochę majtkiem i trochę żołnierzem; zdaje mi się przeto, że to wskaże pani całą prostotę mego życia.
— To jeszcze nie wszystko, panie — odpowiedziała pani Bastien mieszając się coraz bardziej — prawie zawsze żyję sama. Zatrudnienia, interesa mego męża oddalają go prawie zawsze z domu, ale czasami przybywa tutaj przepędzić kilka dni, i...
— Przebacz mi pani, że jeszcze raz przerywam — wtrącił David wzruszony pomieszaniem pani Bastien i uprzedzając ją niemal w jej przykrem wyznaniu, rzekł:
— Otrzymałem już od naszego wspólnego przyjaciela niektóre objaśnienia co do zwyczajów pana Bastien, znajdzie mnie więc pani bardzo skwapliwym w staraniu się o to, ażeby obecność moja tutaj nie dotknęła w niczem zwyczajów, wyobrażeń, a nawet i przesądów pana Bastion. Starać się będę przedewszystkiem, ażebym się uczynił znośnym i ażebym sobie zasłużył, jeżeli nie na przychylność, to przynajmniej na obojętność jego, gdyż przykroby mi było, rozpocząwszy raz mą pracę, może ze