Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1410

Ta strona została przepisana.

— A jednakże niezawodnie o panią pytała się ta poczciwa sędziwa pani; powiedziała mi nawet, mówiąc zupełnie poprostu, jak my wszyscy wieśniacy: „Bardzo mnie to martwi, żem nie zastała pani Bastien. Przyjechałam sobie po sąsiedzku, boć jesteśmy sąsiadkami, zobaczyć się z nią: ale co robić... wynagrodzę to sobie kiedyindziej; powiesz jej tylko, moja duszko, nieprawdaż? powiesz kochanej pani Bastien, że ja tu niezadługo powrócę do niej... tylko nie trzeba, ażeby sobie zadawała pracę i oddawała mi moją wizytę w zamku... poco miałaby sobie robić tyle subjekcji, ta dobra, kochana pani Bastien, ja tego nie chcę wcale... ale często tutaj przychodzić będę... często, często przychodzić tu będę z podporą mojej starości...
— Co to ma znaczyć? — rzekła do siebie pani Bastien, zmieszana tym wypadkiem i nie wiedząc czemu przypisać tę niepojętą wizytę.
Małgorzata, myśląc, że jej pani nie umiała wytłómaczyć sobie znaczenia tych wyrazów: często przychodzić tu będę z podporą mojej starości, dodała:
— Pani margrabina chciała przez to powiedzieć, że ona tu często przychodzić będzie ze swoim wnukiem, panem margrabią.
— Ona to powiedziała... — zawołała Marja, drżąc na samą myśl spotkania się Fryderyka z Rudolfem de Pont-Brillant — powiedziała ci, że przychodzić tu będzie ze swoim...
— Z panem margrabią, tak jest, pani, a nawet ta dobra dama powiedziała jeszcze: „Bo też to, moja córko, milutka jest ta moja podpora starości, zowiąca się inaczej moim wnukiem... dziecina wspaniała, jakby król jaki. No, kiedyć mam to nieszczęście, żem nie zastała pani Bastien, to trzeba powrócić do domu. Ale słuchajno, moja duszko, dodała jeszcze pani margrabina, okropnie mi się pić chce. Czybyś mi nie mogła dać szklankę czystej wody?“ — Dlaczegóżby nie, pani margrabino, odpowiedziałam zawstydzona, że tak wielka pani raczyła zażądać ode mnie szklan-