Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1411

Ta strona została przepisana.

wody; ale powiedziałam sobie w duchu: niezawodnie pani margrabina żądała wody tylko przez łaskawość; oddam jej grzeczność za grzeczność i przyniosę wina; biegnę więc do mojej kuchni, nalewam pełną dużą szklanicę wina, stawiam na czystym talerzu, i przynoszę do powozu.
— Powinnaś była, Małgorzato, dać pani de Pont-Brillant poprostu szklankę wody, której od ciebie żądała, ale mniejsza o to.
— Daruj mi, pani, ale przeciwnie, ja postąpiłam bardzo dobrze, dając jej wina, gdyż pani margrabina przyjęła je ode mnie.
— Jakto? przyjęła tę ogromną szklankę wina?
— Niezawodnie, pani, jakby nigdy nic, ale umaczała tylko swe usta, resztę bowiem oddała tej drugiej pani, co z nią przyjechała, a która pewnie nie lubi wina, gdyż wypiwszy je, bardzo się skrzywiła; poczem pani margrabina dodała: „Powiesz tedy, moja duszo, kochanej pani Bastien, żeśmy piły za jej zdrowie i na cześć jej pięknych oczów“. Następnie, oddając mi szklankę, włożyła do niej... zgadnij, pani, co?... Oto te pięć pięknych sztuk złota, powiedziawszy do mnie: „Będzie to dla ludzi pani Bastien, z warunkiem, ażeby się napili za zdrowie mego wnuka, margrabiego de Pont-Brillanit. Do zobaczenia, moja córko“. I piękny powóz odjechał.
— Przykro mi bardzo, Małgorzato, żeś nie była tak delikatna i nie odmówiła przyjęcia pieniędzy, które ci dano.
— Ale, proszę pani, przecież to pięć luidorów!
— Właśnie dlatego, że to jest suma tak znaczna, przykro mi jest, żeś ją przyjęła.
— Ba!... ja... nie wiedziałam, proszę pani, pierwszy raz mi się to przytrafiło w mojem życiu... i jeżeli pani chce, to odniosę te pięć luidorów do zamku.
— To byłoby jeszcze gorzej, ale proszę cię, Małgorzato, jeżeli czujesz do mnie jakiekolwiek przywiązanie, ażebyś te sto franków zaniosła do puszki w naszej gminie.
— Wykonam to jutro, pani — rzekła Małgorzata we-