Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1435

Ta strona została przepisana.
XXV.

David, zdumiony, oglądał się dokoła.
Po prawej stronie jego rozciągały się pola uprawne, przecięte tąż samą drogą, którą przybył z Fryderykiem; ale postąpiwszy kilka kroków na lewo, spostrzegł dopiero, że ta strona gruntu w długości trzech lub czterech set kroków, odcięta była prawie spadzisto od gęstego lasu, którego najwyższe drzewa dosięgały ledwie trzeciej części jej stromej wyniosłości.
Ze szczytu pagórka, na którym się obecnie znajdował David, panując nad całą okolicą, przekonał się, że Fryderyka nie było ani po prawej stronie, ani przed nim, ani za nim, nie mógł więc zniknąć tak nagle inaczej, jak tylko przez owę spadzistość leżącą na lewej stronie.
Przerażenie David‘a było okropne, kiedy pomyślał o rozpaczy pani Bastion, gdyby powrócił bez jej syna... Lecz ta trwoga bezczynna krótko trwała; jako człowiek zimnej krwi i odwagi tylokrotnie doświadczonej w rozmaitych niebezpiecznych podróżach, nabył on tej szybkości decyzji, która bywa jedyną drogą ocalenia w nadzwyczajnych przypadkach.
W jednem oka mgnieniu David wyprowadził następujące wnioski, przywodząc je jednocześnie w bezzwłoczne wykonanie.
— Fryderyk mógł mi tylko uciec przez tę pochyłość, ale nie rzucił on się w przepaść, bo byłbym przecież słyszał łoskot jego upadku i łamanie się gałęzi tych drzew,