Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1439

Ta strona została przepisana.

Zerwawszy się z miejsca, David pobiegł ze wszystkich sił brzegiem żwiru, naprzeciw wiatru, który ten krzyk aż do niego przyniósł.
I znowu się zatrzymał.
Wtem obiły się o jego uszy następujące słowa, wymienione głosem bolesnym i przeraźliwym:
Moja matko... o! moja matko!
Na sto kroków przed sobą David ujrzał prawie jednocześnie pośród szumiących fal, bladą, przerażającą głowię Fryderyka!... długie włosy jego przylepione były do skroni, oczy okropnie rozwarte... a ręce w ostatecznem wysileniu szamotały się konwulsyjnie nad przepaścią.
Potem nauczyciel już nic nie widział, tylko mocniejsze wrzenie wody w miejscu, gdzie się poprzednio pokazało ciało Fryderyka.
Pomimo tego jednak promyk nadziei rozjaśnił męskie oblicze David‘a... lecz, czując całą wielkość grożącego niebezpieczeństwa, i przewidując bezużyteczność wszelkiego nierozważnego kroku, potrzebował bowiem całej swojej zwinności, wszystkich sił, i jeśli tak powiedzieć można, wszelkiej swobody, ażeby ocalić Fryderyka i samemu nie zginąć, okazał on tę nieocenioną przytomność umysłu, że nietylko surdut, kamizelkę, chustkę, ale nawet buty i szelki zrzucił z siebie.
Wszystko to wykonane zostało z szybkością nadzwyczajną, ale spokojną, która pozwoliła David’owi podczas zdejmowania sukien, śledzić uważnem okiem bałwany rzeki, i wyrachować z całą przytomnością, że Fryderyk mógł się już wtedy tylko o pięćdziesiąt kroków od niego znajdować.
I dobrze wyrachował. Wkrótce bowiem ujrzał w niewielkiej odległości, i w środku rzeki głowę Fryderyka, a potem poły jego ubrania.
Wtem znowu wszystko zniknęło.
Nareszcie nadeszła stanowcza chwila.
David śmiałym i pewnym wzrokiem zmierzył odległość, rzucił się w rzekę, zważając z całą akuratnością, że jeżeli