Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1450

Ta strona została przepisana.

— Pierwszy raz przyszedł on mi na myśl w przeddzień przybycia pana.
— To samobójstwo było dobrowolną pokutą. Ale są jeszcze inne nierównie skuteczniejsze środki, mój kochany Fryderyku. Zresztą, jestem pewien, że jeżeli zazdrość była pierwszym powodem twojej nieubłaganej nienawiści przeciw Rudolfowi de Pont-Brillant, to owa okropna scena w lesie musiała być skutkiem jakichś innych okoliczności, o których ja nie wiem, a które chociaż w części usprawiedliwiają ten występny zamach?
Fryderyk spuścił głowę i nic nie odpowiedział.
— O tem później jeszcze pomówimy — rzekł David... — Teraz, powiedz mi, moje dziecię, czegóż ty najwięcej zazdrościsz młodemu margrabiemu de Pont-Brillant? jego bogactw? tem lepiej! możesz mu ich zazdrościć szczerze, całą duszą, a w tej gwałtownej zazdrości znajdziesz dźwignię nadzwyczajnej siły; pokonasz wszystkie trudności; przez pracę, rozum, uczciwość zostaniesz bogatym, dlaczegóżby nie? Jakób Laffitte był jeszcze biedniejszy od ciebie, chciał zostać bogatym i został stokroć miljonerem; imię jego jest bez skazy, i zawsze podawał rękę niedoli, zawsze sprzyjał, wynagradzał uczciwą i wytrwałą pracę... A ileż to podobnych przykładów mógłbym ci jeszcze przytoczyć!
Fryderyk spojrzał najprzód na swego nauczyciela z głębokiem zdziwieniem; potem, gdy nowe światło zabłysło jego oczom, przyłożył obie ręce do czoła, jak gdyby został olśniony jakimś niespodziewanym blaskiem.
David mówił jeszcze:
— Pójdźmy dalej. Jeżeli bogactwa margrabiego oburzają w tobie tylko zazdrosną pożądiwość, zamiast uczucia nienawiści, oburzenia przeciwko towarzystwu, w którem jedni opływają we wszystkie zbytki, tymczasem drudzy umierają z niedostatku? To dobrze, bardzo dobrze, moje dziecię, jest to chwalebne uczucie, jest to uczucie religijne i święte, gdyż ono natchnęło Ojców Kościoła świę-