Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1467

Ta strona została przepisana.

— Ja widzę tutaj młode dębczaki; utnę ich kilka, ażeby niemi zastąpić dawne podstawki pod wiosła; tamte już są zmurszałe, a świeże drzewo jest nierównie mocniejsze... Śpieszcie się, śpieszcie, ja was wkrótce dogonię.
Wózek odjechał; stary koń folwarczny zacięty biczem, i czając dom, jak się mówi, ruszył silnym kłusem. David wybrał sobie potrzebne drzewo, i dopędził wkrótce wózek, za którym postępował pieszo razem z Fryderykiem dla nieobciążenia konia. Idąc, przyrządzał podstawki, a Fryderyk ze zdziwieniem spoglądał na niego.
— Ty o wszystkiem myślisz, mój przyjacielu — powiedział do David‘a.
— Moje kochane dziecię, w podróży mej do wielkich jezior w Ameryce, byłem niestety świadkiem okropnego wylewu; pomagał Indjanom kilkakrotnie w ratowaniu tonących, i przekonałem się wtedy, że niektóre małe napozór ostrożności chronią nieraz od większych nieszczęść. Dlatego to przyrządzam trzy pary podstawek na przypadek potrzeby... zdarzyć się bowiem może, że jedne i drugie nam się połamią; a przysłowie mówi: Złamała się podstawka... przepadło wiosło...
— To prawda, bo kiedy wiosło nie ma silnego punktu oparcia, to jest niemal bezużytecznem. A co tu robić pośród prądu z jednem tylko wiosłem? To najoczywistsza zguba...
— Masz słuszność, mój przyjacielu.
— Trzeba się więc przygotować do silnego robienia wiosłem; zresztą spotykamy w drodze drzewa, płynące wodą, urwiska ziemi, lub inne przeszkody mogące gwałtownie wstrząsnąć naszym statkiem i wiosłami, a nawet je połamać. Czy niema więcej wioseł w zapasie?
— Jest jeszcze jedno w domu.
— Zabierzemy je zatem, gdyż w braku jednego wiosła, ocalenie tych nieszczęśliwych mogłoby się stać niepodobnem i być naszą zgubą... Wszakże umiesz robić wiosłem... nieprawdaż?