Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1503

Ta strona została przepisana.

Fryderyk pozwolił płynąć łzom swoim, które były cichą, ale wymowną odpowiedzią na tę przemowę.
Wtem David odezwał się pocichu do swego wychowańca:
— Mój synu, nie jestże ten wiejski orszak równie pięknym, jak ów wspaniały pochód myśliwski w dzień świętego Huberta?
W chwili, kiedy Fryderyk zwrócił się do David’a, ażeby uścisnąć jego rękę, powstał jakiś ruch w tłumie zebranych włościan, którzy nagle wśród szmeru zdziwienia i ciekawości, rozstąpili się na dwie strony i przepuścili Rudolfa de Pont-Brillant.
Margrabia odezwał się do Fryderyka z zupełną swobodą i grzecznością:
— Przybywam i ja, aby panu złożyć podziękowanie za ocalenie mego życia... dzisiaj dopiero po raz pierwszy wyszedłem, a powinnością moją było panu poświęcić moje najpierwsze wyjście; na drodze spotkałem tych poczciwych ludzi. Zapytałem jednak z nich o cel tak licznego zgromadzenia i połączyłem się z nimi, ponieważ, równie jak oni, jestem z Doliny i ponieważ, równie jak wielu innych, zawdzięczam panu moje życie.
Po tych, więcej może grzecznych niż z uczuciem wyrzeczonych słowach, margrabia, powodowany delikatnością, wmieszał się znowu w tłum wieśniaków.
— Jakże, mój synu — rzekł David cicho do Fryderyka — czyż teraz nie pan de Pont-Brillant powinienby ci zazdrościć?
Fryderyk uścisnął tylko rękę Davida i przez kilka sekund zajęty był jedynie myślą następującą:
— Ten, którego po zdradziecku chciałem zabić... jest tutaj, on nic nie wie o moim nieszczęsnym morderczym zamachu, i przychodzi mi podziękować za ocalenie swego życia.
Następnie syn pani Bastien zwrócił się do mieszkańców Doliny, a zbliżywszy się do nich i podając im ręce, które