Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1504

Ta strona została przepisana.

ani serdecznie ściskali, odezwał się głosem, pochodzącym z głębi serca:
— Moi przyjaciele, to, com uczynił, uczyniłem wskutek rady mej matki... i przy pomocy mego przyjaciela, pana David’a... W ich zatem imieniu i w mojem własnem dziękuję wam z całego serca za te dowody waszego przywiązania... Co zaś dotyczy tego czółna — dodał młodzieniec, zbliżając się do statku złożonego w ogrodzie i przypatrując mu się z rozrzewnieniem i radością — służyć ono będzie do przejażdżek mej matki po stawie... a ten tkliwy napis zawsze przypominać nam będzie mieszkańców Doliny, których równie kochamy, jak oni nas.
Potem Fryderyk zwracał się kolejno do otaczających go włościan, pytając jednego, czy z jego pola woda już ustąpiła, drugiego, czy ma nadzieję ocalić jakąś cząstkę swojej winnicy, trzeciego, czy użyźniający szlam, który Loara zostawiła na jego łące, nie wynagrodził trochę poniesionej przezeń straty; słowem, Fryderyk przemówił do każdego w wyrazach dowodzących, że miał jeszcze w pamięci każdego położenie lub szkody.
Marja rozmawiała ze swej strony z ich żonami, matkami i dziećmi, i dla każdej z nich znalazła jakieś słówko przyjaznego współczucia, okazującego się w jej drobiazgowych pytaniach, dowodzących, że równie jak jej syn dokładnie była obeznaną z położeniem i potrzebami wszystkich.
Fryderyk spodziewał się zobaczyć jeszcze margrabiego de Pont-Brillant; czuł on potrzebę uściśnienia ręki tego, którego tak długo ścigał zawziętą nienawiścią; zdawało mu się, że to jawne uściśnienie powinno zatrzeć ostatnie wspomnienie tego nieszczęsnego czynu, który chciał spełnić... ale nie zobaczył już margrabiego, którego powóz już odjechał.
Dopiero kiedy mieszkańcy Doliny oddalili się, Fryderyk, wróciwszy z David‘em i matką swoją do domu, spot-