Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1506

Ta strona została przepisana.

ustach; uważałem za swój obowiązek połączyć się z tymi poczciwymi ludźmi, czekając chwili, w którejbym mógł osobiście wyrazić panu wdzięczność swoją.
„Byłbym się z obowiązku mego jeszcze — dzisiaj wywiązał, gdyby nie jedna szczególna okoliczność.
„Słysząc pana, dziękującego mieszkańcom Doliny w wyrazach tak stosownych i tonem tak wzruszonym, poznałem głos osoby, z którą przed dwoma miesiącami spotkałem się wieczorem w wąwozie lasu Pont-Brillant... jeżeli się nie mylę, spotkanie to miało miejsce w pierwszych dniach listopada“.
— Fryderyku, co to znaczy? — zapytała pani Bastien, przerywając David’owi.
— Opowiem ci to później, moja matko. Bądź łaskaw, czytaj dalej, kochany przyjacielu.
David czytał:
„Być może... i pragnę tego z całego serca, ażeby ten ustęp listu mojego, dotyczącego owego spotkania, był niezrozumiały dla pana... W takim razie, proszę pana nie zważać na niego, i przypisać to omyłce, która mogła wyniknąć jedynie skutkiem nadzwyczajnego podobieństwa głosu.
„Jeżeli zaś pan rozumie mnie, jeżeli jesteś osobą, z którą się spotkałem w miejscu bardzo ciemnem wśród nocy, gdzie nie mogłem rozpoznać rysów twarzy, a któreby w takim razie pańskiemi być musiały, wtedy mam nadzieję, że pan raczy objaśnić mi tę (jak się spodziewam pozorną) sprzeczność, jaka zachodzi pomiędzy postąpieniem pana ze mną w czasie naszego spotkania w lesie i w czasie wylewu.
„Będę przeto, jeżeli mi pan pozwoli, oczekiwał tego wyjaśnienia, ażeby się przekonać, z jakiemi uczuciami mam mieć na przyszłość zaszczyt pozostać pana najniższym sługą,

R. Margrabia de Pont-BriUant