Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1519

Ta strona została przepisana.

ja nie lubię obcych ludzi u mego stołu... Już to takie jest moje przywidzenie.
Na to nowe grubiaństwo nie odstąpił jeszcze David’a wrodzony spokój umysłu; oburzenie z powodu tej obelgi mimowolnie popchnęło wszystką krew jego do twarzy, lecz ukłonił się tylko i nie odpowiedziawszy ani słowa, postąpił ku drzwiom.
Fryderyk, którego twarz z boleści i z niechęci pokryła się żywym rumieńcem wskutek tej nowej obelgi, wyrządzonej godności i charakterowi David’a, chciał już wyjść za nim, lecz na proszące spojrzenie swego przyjaciela pozostał w pokoju.
W tej chwili Marja rzekła do nauczyciela:
— Panie David... ponieważ mój mąż rozporządził na kilka dni pana pokoikiem, przeto pozwoli pan może, ażeby panu posłano w izbie starego Andrzeja... na nieszczęście, nie mamy żadnego innego pokoju.
— Jest to rzeczą bardzo naturalną, pani — odpowiedział David — wszakże mam zaszczyt należeć pod pewnym względem do familji... moją przeto jest powinnością odstąpić gościowi mieszkanie, które tu najmuję.
David ukłonił się jeszcze raz i wyszedł z pokoju jadalnego.
Skoro nauczyciel oddalił się, Jakób Bastien, nie mając wcale na sumieniu swego grubiaństwa, zasiadł do stołu, gdyż pomimo gniewu, jaki czuł ku żonie i synowi, bardzo był zgłodniały.
Zajęto miejsca: Jakób posadził swego kuma po prawej a syna po lewej ręce. Marja usiadła naprzeciwko męża.
Obawa młodej niewiasty była bez granic, gdyż każda chwila nowe nastręczała jej do tego powody... Jakób musiał już niedługo spostrzec, że nie było na stole srebra.
Atoli nowy wypadek odwlókł jeszcze to odkrycie.
Uniósłszy pokrywę od wazy, nozdrza Jakóba rozwarły się szeroko, chcąc się nasycić pożądanym zapachem kapuśniaku, jaki poprzednio był zamówił... lecz widząc na-