Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1529

Ta strona została przepisana.

syna swego pokładać może?... Wiesz, jestem przekonana że nasz przyjaciel, pan David, powiedziałby ci to samo, co ja... Uspokój się, umiarkuj, mój synu... może nas jeszcze czeka kilka dni ciężkiego doświadczenia; ale przeżyliśmy tyle chwil bolesnych, że te kilka dni będą dla nas drobnostką.
Fryderyk smutnie potrząsnął głową, uścisnął swą matkę z podwójną czułością i odszedł do swego pokoju.
Pani Bastien zadzwoniła na Małgorzatę.
Jakoż stara służąca prawie natychmiast weszła do jej pokoju.
— Małgorzato — rzekła Marja — czy pan Bastien jest jeszcze przy stole?
— Na nieszczęście pani! jeszcze.
— Na nieszczęście!?
— A tak! doprawdy, nigdy jeszcze nie widziałam pana tak zachmurzonym, jak dzisiaj... tak pije... że mnie aż strach bierze; a pomimo ciągle jest bardzo blady, właśnie przed chwilą kazał sobie podać butelkę wódki i...
— Dosyć Małgorzato — zawołała Marja, przerywając służącej — czy przyrządziłaś w izbie Andrzeja łóżko dla pana David‘a?
— Przyrządziłam, pani, pan David właśnie tam poszedł, ale stary Andrzej powiedział, że woli spać w stajni, niż ubliżyć panu David‘owi i spać w tym samym co on pokoju. Zresztą Andrzej dzisiejszej nocy niewiele czasu będzie miał do spania.
— Dlaczego to?
— Bo pan kazał mi powiedzieć Andrzejowi, ażeby jutro rano zaprzągł o trzeciej godzinie.
— Jakto?... Mój mąż miałby w nocy wyjechać?
— Pan powiedział, że księżyc wschodzi o wpół do trzeciej, i że równo ze dniem chce z panem Bridou stanąć w Blemur, ażeby tu powrócić na wieczór.
— To co innego. Teraz dobranoc ci, Małgorzato.
— Wie pani...