Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1551

Ta strona została przepisana.
XXXVIII.

Doktór Dufour znajdował się już od trzech godzin na folwarku.
David usunął się do pracowni i tam w śmiertelnej trwodze oczekiwał wiadomości o pani Bastien, przy której dotąd siedzieli doktór i Fryderyk.
Raz tylko jeden David, stojąc na progu saloniku, zapytał pocichu Małgorzatę, która, wyszedłszy z pokoju swej pani, z pośpiechem koło niego przechodziła.
— I cóż! Małgorzato?
— Ah! panie David — odpowiedziała służąca z płaczem, nie będąc w stanie ani jednego słowa więcej wymówić.
— Ona umarła! — zawołał David, wracając do sali.
Blady, z twarzą zmienioną i ciężką boleścią w sercu, rzucił się na krzesło, a zakrywszy twarz rękoma, zalał się gorzkiemi łzami, starając się chustką przytłumić łkanie swoje.
— Znałem ja całe niepodobieństwo tej cichej, skrytej miłości — mówił do siebie zcicha — zdawało mi się, żem już boleśnie cierpiał... ale cierpieć! jestże to cierpieć?... o! jakaż to śmieszność! Czyliż znałem obawę utracenia Marji... utracenia jej... to onaby miała umrzeć... nie.. nie... ale muszę ją przynajmniej zobaczyć!
I prawie bez przytomności David pobiegł szybko ku drzwiom, lecz zatrzymał się jeszcze na progu.
— Może ona umiera... a ja nie mam prawa być obec-