Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1596

Ta strona została przepisana.

— Ba, jeżeli dostanie dymisję, to ją schowa do kieszeni.
— Prawda, a ponieważ on potrzebuje swojego urzędu dla chleba, ponieważ ma żonę i córkę, i ponieważ za kilka miesięcy przybędzie mu drugie dziecię, cóż się zatem stanie z nim i z jego rodziną, jeżeli straci miejsce? Odpowiedzże mi teraz na to, ty... z twojemi przysłowiami.
Dla wilka las, dla gołębia strzecha, moja kochana.
— Otóż — zawołała Zuzanna — mądre przysłowie! Czyż to dotyczy naszego pana?
— Dotyczy go o tyle, że pan, przy którego urodzeniu byłem prawie świadkiem, ponieważ widziałem go jeszcze jako małego chłopczyka, biegającego po żwirowych wybrzeżach Penhoet, gdzie dla rozrywki nieraz obsypywał guzami dziatwę rybaków i sam je od niej odbierał, zawsze był taki kogut zacietrzewiony, prawdziwy Bretończyk, gotów z samym djabłem pójść w zapasy; jak się tylko rozgniewał, musiał koniecznie wygrzmocić kogo, to kochane panisko; zawsze on był takim, niestety! na swoje nieszczęście. Ale przecież nigdy nie przyszło do tego, ażeby aż prezesów przez okna wyrzucał. Co robić, co się stało, odstać się nie może. — Poczem zabrawszy kostjum swego pana, Segoffin powiedział do Zuzanny — więc to już nic nie brakuje do tego ubioru?
— Jakto, czyś ty już zupełnie rozum stracił? To pan sędzia miałby jeszcze pójść na tę zabawę?
— Nie wiem, czy myśli o tem czy nie, kazał mi tylko mieć swój ubiór w pogotowiu, ażeby się mógł wcześniej ubrać.
— To być nie może. Pan nie śmiałby pokazać się na tej zabawie, po zgorszeniu, jakie się przytrafiło w tym nieszczęsnym dniu. Całe miasto oburzyłby przeciw sobie.
— On się też tego spodziewa.
— Spodziewa się tego?
— Niewątpliwie — odpowiedział Segoffin triumfującym tonem. — Wszakże widziałem pana zaraz po jego roz-