Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1600

Ta strona została przepisana.

Jenny — ale nie narzekam; wszakże wiem, co znaczy moje cierpienie — dodała ze słodkim uśmiechem.
I młoda matka podniosła się, z krzesła i pochyliła się nad kołyską, której firanki ostrożnie rozsunęła. Przypatrzywszy się z uczuciem tkliwej radości swemu dziecięciu; rzekła półgłosem, siadając napowrót:
— Droga dziecina śpi snem aniołów. Ah! moja dobra Zuzanno, z takim mężem jak Iwon, z taką córką jak moja, czegóż więcej mogę żądać na świecie, jeśli nie trochę zdrowia, ażebym sama mogła wykarmić moje drugie dziecię? bo ty wiesz, Zuzanno, ja ci bardzo zazdroszczę, że jesteś w połowie matką mej Sabinki! Otóż, niech tylko będę zdrowa, a niczego nie będzie mi brakować. Ma się rozumieć — dodała z nieznacznym uśmiechem — że teraz dla pamięci tylko wspominam o uporczywej głowie i gwałtownym charakterze mojego drogiego Iwona, którego uniesienia nieraz tyle trwogi mnie nabawiły. Szczęście, że od pewnego czasu jego gwałtowność zdaje się uśmierzać. Biedny on, ileż to razy byłam świadkiem jego usiłowań, ażeby zwyciężyć to, co w nim nie jest wadą, ale raczej naturą; bo gdyby to była wada, byłby ją już przytłumił mocą swego charakteru. Słowem, dzięki Bogu, znajduję go teraz daleko spokojniejszym.
— Bezwątpienia, pani — rzekła Zuzanna z coraz większem pomieszaniem — bezwątpienia, pan nie jest już teraz taki popędliwy.
— I kiedy pomyślę, że dla mnie on zawsze był taki dobry, taki łagodny — wtrąciła Jenny z rozrzewnieniem — że nigdy nie byłam przedmiotem tych strasznych uniesień, którym w moich oczach, ku mojemu przerażeniu, oddawał się dla innych powodów, i które częstokroć tak smutne sprowadziły dla niego następstwa...
— Biedna, droga pani, toćby już chyba trzeba być wściekłym szaleńcem, ażeby się jeszcze na panią gniewać; potulna owieczka, jak mówią, nie może być ładniejsza od pani.