Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1761

Ta strona została skorygowana.
XX.

— Moje kochane dziecię — rzekła Zuzanna siadając napowrót przy łóżku Onezyma — teraz, kiedym ci już przypomniała, niektóre wypadki, potrzebne do zrozumienia tego, co ci mam dalej oznajmić, przystępuję do mego opowiadania.
— Moja kochana ciotko, czy to, co ci teraz pocichu powiedziano, nie jest jaką złą wiadomością?
— Nie, mój synu, powiem ci to później; lecz wracając do rzeczy, przypominasz sobie, że na pierwszy odblask pożaru i za pierwszem uderzeniem siekiery w drzwi naszego domu, Teresa, zdjęta przestrachem, przybiegła oznajmić nam, że oficyna pali się i że zbrojna banda uderzyła na nasze mieszkanie. Wiesz, jak to okropnie nas przeraziło?
— Tak jest... ah! co za noc... co za noc!
— Ale i ja także przypominam sobie z trwogą i uwielbieniem odwagę, jakiej dowiodłeś podczas tej okropnej nocy.
— Poco o tem wspominać!
— Poco? Ponieważ to napełnia serce moje dumą! Drogi i kochany mój synu, jeszcze teraz słyszę, jakeś do nas powiedział: „Nadchodzą, ucieczka jest niepodobieństwem, niestety! nie mogę odwrócić od was niebezpieczeństwa, bo go nie widzę, ale przynajmniej mogę was zasłonić mojem ciałem, i, uzbroiwszy się na prędce sztabą żelazną od jednej z okienic, wybiegłeś drzwiami wtedy, kie-