Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1821

Ta strona została skorygowana.
V.

Weszła gospodyni księdza, a oddając list, zamieniła z nim porozumiewawcze spojrzenie, mówiąc:
— Bardzo pilne, panie Abbé.
— Kochany doktór pozwoli — mówił świątobliwy człowiek, zanim list odpieczętował, który trzymał w ręku.
— Proszę się nie krępować, drogi Abbé — odrzekł doktór, powstając. — Już odchodzę.
— Tylko jeszcze jedno słowo! — zawołał Abbé, który sobie nie życzył, aby się doktór oddalił. — Proszę tylko o chwilkę, abym spojrzał na list, który otrzymałem.
— Ale, panie, nie mamy już nic do omówienia, ja zaś śpieszę się na ważną konsultację.
— Zaklinam cię, doktorze — odparł Abbé, otwierając list na Boga, udziel mi tylko jeszcze pięć minut.
Zdziwiony tem naleganiem księdza, doktór zawahał się, gdy jego pacjent, przerywając czytanie, wykrzyknął, wznosząc oczy ku niebu:
— O, mój Boże! mój Boże!
— Co się stało?
— O, mój biedny doktorze!
— Kończ pan!
— Doktorze, opatrzność cię tu sprowadziła.
— Opatrzność!
— Tak jest, gdyż mogę wyświadczyć panu wielką przysługę, mój dobry doktorze.
Doktór zdawał się powątpiewać w dobre chęci księdza