Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/678

Ta strona została przepisana.

— Powinnam być przekonaną, panie margrabio, że pan de Senneterre pojmuje i usprawiedliwia mój opór w tej mierze.
Gerald ukłonił się, z uszanowaniem, gdy tymczasem Berta, jego piękna siostra, szepnęła do swej matki.
— Jak uczucia panny Herminji odpowiadają zupełnie jej powabnym, szlachetnym i zachwycającym rysom, nieprawdaż, kochana matko?
— O zapewne! zapewne! — odpowiedziała pani de Senneterre, myśląc sobie w duchu: przy tej rzadkiej delikatności uczuć mojej synowej, która nie wie, jak hojnie obdarza ją margrabia, nie będzie wprawdzie wspólności majątku, ale ona kocha mego syna tak bardzo, że zczasem zmieni to postanowienie, mianowicie skoro się dowie, jak jest bogatą.
Notarjusz czytał dalej:
„Postanowionem również zostaje, że dzieci płci męskiej, jakie w tem małżeństwie zrodzić się mogą, tak samo, jako i dalsi ich potomkowie, do nazwiska swego de Senneterre, dodawać będą nazwisko de Haut -Martel. Warunek ten przyjęty został za zgodą obopólną narzeczonych, na prośbę pana Augusta, margrabiego de Maillefort, księcia de Haut-Martel“.
Gdy zaś Hermiinja okazała pewne zdziwienie, garbaty rzekł do niej, spojrzawszy pierwej na Geralda.
— Moje kochane dzieci, jest to mały warunek próżności szlacheckiej, na który już Gerald dał swoje zezwolenia, w przekonaniu, że i ty przeszkadzać temu nie będziesz, ażeby syn twój do swego szlacheckiego nazwiska dołączył także nazwisko człowieka, który cię poważa i kocha, jak swą córkę.
Tkliwe spojrzenie Herminji, w którem malowała się wdzięczność i pełne szacunku przywiązanie, było jedyną jej odpowiedzią dla garbatego, który rzekł do notarjusza.
— Wszakże to już ostatni artykuł kontraktu?
— Tak, panie margrabio.