Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/693

Ta strona została przepisana.

— Mnie, panie, mnie taki majątek! — zawołała Herminja. — O! nigdy, nigdy, zaklinam pana...
— Posłuchaj, moje dziecię — rzekł garbaty, przerywając jej dalszą mowę — i pan mnie posłuchaj, panie Oliwierze. W pewnem piśmie, które pan z czasem odczytasz, a które Ernestyna, poświęciła pamięci swej matki, w anielskiej niewinności duszy swojej umieściła ona następujące wyrazy, których nigdy nie zapomnę:
„Posiadam trzy miljony dochodu! Tyle pieniędzy dla mnie jednej? na co? Dlaczego wszystko dla mnie? nic dla innych? Takie dziedzictwo jest wielką niesprawiedliwością! Czemże ja zarobiłam na taki majątek? Niestety! zyskałam go tylko przez śmierć twoją, o mój ojcze. Zresztą, ażeby zostać tak bogatą, musiałam utracić dwie istoty, które mi były najdroższe w święcie. Ażebym była tak bogatą, może tysiące młodych dziewcząt, jak Herminja, w ciągłej zostaje trwodze, że pomimo pracowitego i przykładnego życia, jutro czeka je nędza i rozpacz“.
— O! — dodał margrabia z wzruszającym zapałem, w tym okrzyku boleści prawego serca, w tych słowach, równie szczerych jak prawda, wydobywających się z ust dziecięcia, jest wielka myśl, wielkie objawienie. — Tak jest, prawdę mówisz Ernestyno, dziedzictwo jest wielką niesprawiedliwością, jeżeli ma ułatwiać występki i zbrodnie próżniackiego i zbytkownego życia, tak dziedzictwo jest plagą boską, jeżeli budzi i podnieca haniebne namiętności, których ty, moje dziecię, o mało nie padłaś ofiarą! tak, dziedzictwo jest zbrodnią, jeżeli w samolubnych rękach gromadzi niezmierne bogactwa, któreby tysiącom rodzin mogły zapewnić utrzymanie i zatrudnienie; ale dziedzictwo może także niekiedy doprowadzić do celów najzbawienniejszych, kiedy spadkobierca gorliwie spełnia wzniosłe obowiązki, których nakazać mu nie można, a które tylko miłość bliźniego wkłada na bogacza względem ubogiego; tak