Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/719

Ta strona została przepisana.

jeszcze książę nie poniżył się tak dalece; lecz widząc tak znakomitą osobę, po tylu odmowach, zniżającą się aż do prośby... do pokornego błagania... pan Paskal doświadczył złośliwej radości, z której w obecnej chwili podwójnie się cieszył.
Książę, widząc go milczącym, myślał, że wzruszył już nareszcie jego postanowienie i dlatego dodał skwapliwie:
— A więc... kochany panie Paskal, nie nadaremnie odwołałem się do wspaniałomyślności twego serca.
— Rzeczywiście — odpowiedział złośliwy człowiek, który, widząc, że operacja była dobra, skłaniał się do niej w duszy, pragnąc tylko odnieść z niej korzyści i zemstę — rzeczywiście, Wasza Cesarska Wysokość, masz szczególny sposób stawiania rzeczy; interesy, powtarzam to, powinny tylko być interesami, a tymczasem, mimowolnie, jak dziecię jakie, pozwalam się kierować memi uczuciami, prawdziwie, jestem zanadto słaby.
— Więc pan przystaje! — zawołał książę uradowany; i, w pierwszej chwili radości swojej, serdecznie uścisnął dłonie finansisty. — Pan przystaje, mój zacny i dobry panie Paskal!
— Jakże się oprzeć Waszej Książęcej Mości?
— A więc zgoda! — zawołał arcyksiążę, oddychając z głębiokiem uradowaniem, jakgdyby największy ciężar spadł z jego duszy.
— Tylko, Wasza Cesarska Wysokość — dodał pan Paskal — pozwoli mi jeszcze dołożyć jeden mały warunek.
— O! jeżeli tylko o to idzie; niechaj on będzie jaki chce, naprzód go przyjmuję.
— Wasza Cesarska Wysokość więcej może przyrzeka, aniżeli się spodziewa.
— Jakto, co pan mówi? — zawołał książę niespokojnie — o jakim to warunku wspomina pan jeszcze?
— Od dziś za trzy dni, o tejże samej godzinie, oznajmię go Waszej Cesarskiej Wysokości.
— Co! — rzekł książę zdumiony i zmieszany nadzwy-