Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/724

Ta strona została przepisana.

szą jeszcze goryczą i cierpieniami, niż u swego starego lichwiarza na prowincji, który obchodził się z nim wprawdzie jak z nędznym robotnikiem, ale z którym miewał częste i prawie familijne stosunki, jakie zawiązała między nimi wspólność pracy.
Daremnie przyszłoby szukać w najpyszniejszej i najwięcej może dającej się usprawiedliwić starożytnością dumie szlacheckiej, w najzaciętszej próżności arystokratycznej czegoś podobnego do tej wzgardy, z jaką Rousseletowie obchodzili się, z podrzędnemi osobami, które zawsze trzymali w największem od siebie oddaleniu; zamknięci w swoich ponurych biurach, z których widzieli blask przepychów pałacu Rousselet, pracownicy tego domu znali tylko z podania, jak z legend bajecznych, fantastyczne dziwy tych salonów.
Jakkolwiek nowego rodzaju, jednak upokorzenia te były niemniej dotkliwe i bolesne dla Paskala; czuł bowiem więcej, niż gdziekolwiek swą nicość, swoją zależność i jarzmo bogatego bankiera daleko więcej mu dolegało, jak dawne jarzmo lichwiarza; lecz bohater nasz, wierny swemu systemowi, ukrywał swe rany, uśmiechał się na odbierane ciosy, lizał stopę, która raczyła go obryzgać, podwajał pracę, naukę, przenikliwość i nauczył się nareszcie w praktyce domu Rousselet tego, co uważał za prawdziwą tajemnicę interesów, słowem nauczył się:
„Jak najmniejszą ilością pieniędzy zarabiać jak największe sumy, wszelkiemi możliwemi sposobami, strzegąc się tylko policji i sądów kryminalnych“.
Pole było obszerne, można więc było dowolnie na niem harcować.
Tym sposobem upłynęło pięć czy sześć lat; umysł wzdryga się na samą myśl, ile to zemsty, nienawiści, gniewu, żółci, jadu, musiał się zebrać w głębi, tej duszy mściwej z zimnem wyrachowaniem i zawsze spokojnej powierzchownie, jak czarna i ponura powierzchnia błotnistej kałuży.