Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/727

Ta strona została przepisana.

jawne korzyści. Tym sposobem majątek jego ciągle wzrastał, a jakkolwiek przy szczupłych swoich potrzebach nigdy nie mógł potrzebować natychmiastowego zwrotu jakich pięćdziesięciu lub stu tysięcy franków, jednakże w wyrachowanym dziwactwie swojem nikomu nie pożyczył pieniędzy inaczej, jak tylko z tem wyraźnem zastrzeżeniem, że kapitał zwrócony mu zostanie na pierwsze wezwanie.
Wybór był okropny dla tych nieszczęśliwych, których Paskal skusił: z jednej strony upadek zakładu aż dotąd kwitnącego, z drugiej — pomoc niespodziewana i oparta na warunkach tak łagodnych, że można ją uważać było raczej za wspaniałomyślną przysługę; słowem, zupełna prawie niemożność znalezienia gdzieindziej kapitału, choćby nawet za szaloną cenę, połączona z tem zaufaniem, jakiem umiał natchnąć pan Paskal, czyniła pokusę tę dla każdego liezwalczoną, zwłaszcza kiedy arcymiljoner zdołał pochlebną życzliwością swoją wmówić w ofiarę, że pragnie tylko jak długa opatrzność przyjść z pomocą ludziom uczciwym i pracowitym.
Otóż, wszystko sprzysięgało się dla ujęcia i odurzenia nierozważnych, skoro przyjęli warunek; Paskal ich opętał.
Zaciągnąwszy dług, którego nagły zwrot mógł ich wtrącić na nowo w rozpaczliwe położenie, z którego niedawno wyszli, jeden tylko cel mieli: podobać się panu Paskalowi... jednę obawę: nie zasłużyć sobie na niezadowolenie pana Paskala, który samowładnie rozporządzał ich losem.
Tak naprzykład: przybywa do jednego z swoich lenników; ten miał właśnie wyjeżdżać z żoną i dziećmi na jakąś wesołą uroczystość familijną, do której się już oddawna przysposabiał.
— Przybywam do was bez ceremonij na obiad, moi drodzy przyjaciele — powiada.
— O! mój Boże, co to za szkoda, kochany panie Paskal! Dziś są imieniny mojej matki, i jak pan widzi, wybieramy się właśnie w podróż.