Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/736

Ta strona została przepisana.

podnosząc się skwapliwie, ażeby wyjść na spotkanie panienki.
— Pani — dodała tajemniczo służąca — Agata pyta się, czy pan Paskal lubi groch z cukrem czy też ze słoniną?
— Karolu! — rzekła Zofja z uśmiechem do męża — to ważna rzecz, jakże myślisz?
— Trzeba przygotować jeden półmisek z cukrem, a drugi ze słoniną — odpowiedział Karol z namysłem.
— Otóż tylko matematycy umieją dobrze rozwiązywać takie zadania — rzekła Zofja wesoło; poczem wziąwszy swoje dzieci za ręce, dodała — pokażę Antoninie jak one wyrosły i wyładniały.
— Ale, spodziewam się — zawołał pan Dutertre — że poprosisz pannę Hubert, ażeby tu do nas przyszła, bo inaczej, ja sam pójdę po nią.
— Zaprowadzę dzieci do bony i powrócę do was z Antoniną.
— Karolu — rzekł starzec podnosząc się, gdy jego synowa wyszła z salonu — proszę cię, podaj mi rękę.
— Jak najchętniej, mój ojcze, ale myślę, że wkrótce nadejdzie pan Paskal.
— I ty żądasz, ażebym ja był obecnym, mój przyjacielu?
— Wszakże wiesz, mój ojcze, z jakim szacunkiem nasz przyjaciel jest zawsze dla ciebie, i jak chętnie okazuje ci zawsze swoją cześć.
Po chwili milczenia, starzec odpowiedział:
— Czy wiesz, że twój dawny kasjer, Marcelange, od czasu jak go wypędziłeś, często odwiedzał pana Paskala?
— Nie, mój ojcze, pierwszy raz słyszę o tem.
— Czy ci się to nie wydaje dziwnem?
— Rzeczywiście...
— Posłuchaj mnie... Karolu... ja...
— Daruj, mój ojcze — odpowiedział Dutertre, przerywając starcowi — zastanawiam się nad tem i zdaje mi