Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/742

Ta strona została przepisana.

pan Paskal opóźnia się trochę, ale jestem pewna, że lada chwila nadejdzie.
— Czy się kogo spodziewasz, Zofjo — zapytała Antonina po oddaleniu się służącej — w takim razie do zobaczenia — dodała młoda panienka z lekkiem westchnieniem — nie dlategom tylko przyszła, ażeby ci pokazać list Magdaleny, chciałam jeszcze pomówić z tobą, a więc jutro znowu przyjdę do ciebie, moja droga Zofjo.
— Wcale nie, kochana Antolko, użyję całej dawnej powagi macierzyńskiej, ażeby zatrzymać u nas na śniadaniu moją córeczkę. Jest to pewien rodzaj uroczystości familijnej, a twoje miejsce nie może pozostać niezajętem, moje dziecię!
— Proszę bardzo, panno Antonino — rzekł Karol — uczyń pani dla nas to poświęcenie.
— Bardzo pan jest dobry i uprzejmy, panie Dutertre; ale doprawdy nie mogę przyjąć.
— W takim razie — rzekł Karol — zmuszony będę użyć ostatniego środka, ażeby panią u nas zatrzymać; oto, panno Antonino, jeżeli nam pani zrobi tę przyjemność i zostanie z nami, ujrzy pani człowieka szlachetnego, który przyszedł nam w pomoc; dzisiaj właśnie obchodzimy rocznicę tego wspaniałego czynu.
Zofja, zapomniawszy o pewnym rodzaju przeczucia, które w niej obudziły słowa jej małej córeczki, dodała:
— Tak jest, moja Antolko, w czasie owego zgubnego przesilenia i krytycznej chwili w handlu, pan Paskal powiedział do Karola: „Ja pana nie znam osobiście, wiem jednak, że jesteś równie uczciwy, jak zdolny i pracowity. Potrzebuje pan pięćdziesięciu tysięcy talarów do dalszego prowadzenia interesów, ofiaruję je panu po przyjacielsku, przyjmij je także po przyjacielsku; co się tyczy warunków procentowych, ułożymy je później, również po przyjacielsku“.
— Rzeczywiście — rzekła Antonina — był to szlachetny postępek.