Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/747

Ta strona została przepisana.

trudności; otóż, moj kochany panie Dutertre, przychodzę właśnie prosić cię o ten list.
Po chwili szczerego zdziwienia, Dutertre odpowiedział z uśmiechem.
Wprawdzie, nie powinnoby mnie to wcale dziwić, pan jest tak dobry, ten człowiek zaś tak przebiegły i przewrotny, on podszedł pańską życzliwość i dobrą wiarę.
— W samej rzeczy, i ja sądzę, że Marcelange jest bardzo przebiegły i zręczny; jednakże ja przyszedłem koniecznie prosić pana o tę rekomendację.
Dutertre myślał przez chwilę, że nie zrozumiał dobrze, albo też jego nie zrozumiano; więc dodał:
— Daruj pan, ale powiedziałem panu, że...
— Że człowiek ten popełnił czyn niedelikatny, ale, ba i cóż to szkodzi.
— Jakto, panie Paskal, co to szkodzi? Ależ, w moich oczach, postępek tego człowieka był może jeszcze karygodniejszy, jak usunięcie jakiej kwoty!
— Wierzę ci, mój zacny panie Dutertre, wierzę zupełnie; niema lepszego od ciebie sędziego w sprawach honoru; Marcelange wprawdzie zdaje się być człowiekiem zanadto przebiegłym; ale, jeżeli mam ci wszystko wyznać, pragnę, usilnie pragnę, ażeby on uzyskał od ciebie ten list.
— Rzeczywiście, panie Paskal, to zbyteczna słabość. Jeszcze raz powtarzam, ten człowiek wie, że jesteś dobry, szlachetny szczery, udało mu się zająć pana swoim losem.
— Bardzo być może! ja taki jestem dobrotliwy! Koniec końcem, ja pragnę tego listu, ten biedak wart jest politowania.
— W moich zaś oczach, mój kochany i zbyt dobry panie Paskal, ten człowiek nie zasługuje na współczucie i dlatego wygnałem go od siebie, zdawałoby ml się, że nieuczciwie działam, popierając ze swej strony umiesz-