Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/748

Ta strona została przepisana.

czenie go w domu czcigodnym, zasługującym na wszelkie względy.
— Co znowu! uczyń to dla mnie, dla mnie, proszę bardzo!
Dutertre spojrzał najprzód na Paskala ze zdumieniem, nareszcie, po chwili zastanowienia, rzekł głosem tkliwego wyrzutu:
— Ah! panie, po upływie roku czyż potrzeba było takiej próby?
— Jakiej próby?
— Proponować mi czyn niegodny, celem przekonania się czy też zasługuję na ufność pana.
— Uważam pana za godniejszego mego zaufania, niż kiedykolwiek, mój zacny Dutertre, i dowodzę ci tego, żądając od ciebie tego listu, który ma związek ze sprawą dosyć delikatną.
Pan Paskal mówił to z całą szczerością. Dutertre nie mógł już dłużej wątpić; przypomniał sobie wtedy słowa ojca, przeczucia swej córki, i, zdjęty nieznaną trwogą, odpowiedział głosem wymuszonym:
— Więc pan zapomina o ciężkiej odpowiedzialności, jakaby na mnie ciążyła, gdybym panu uległ.
— Ej, mój Boże! cóżby to było, kochany panie Dutertre, gdybyśmy od naszych przyjaciół żądali tylko rzeczy łatwych!
— Ale to niemożliwe!
— Nie, panie Dutertre, nie odmówisz mi tego.
— Panie Paskal — rzekł Karol głosem pewnym i wzruszonym — jestem panu winien wszystko, niema jednego dnia, w którymbyśmy: mój ojciec, żona i ja nie przypominali sobie, że rok temu, bez niespodziewanej pomocy pańskiej upadek byłby niezawodny. Wszystkich uczuć przywiązania i szacunku, jakie tylko obudzić może wdzięczność, my doznajemy dla pana, wszelkie możebne dowody poświęcenia naszego, gotowi jesteśmy złożyć panu z prawdziwą radością i szczęściem, lecz...