Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/769

Ta strona została przepisana.

przyjaciele — rzekł, zwracając dziwne i złowrogie spojrzenie na aktorów tej sceny — tylko obawiam się, ażeby po spełnieniu tego kielicha nie zostało mi w sercu zbyt wiele goryczy, zbyt wiele żółci, w takim bowiem razie, wiadomo wam, że kiedy po najtkliwszej przyjaźni nastąpi słuszna nienawiść, wtedy, na nieszczęście, nienawiść ta staje się okropną.
— O! Karolu, on mnie przeraża — szepnęła młoda niewiasta, zbliżając się do swego męża.
— Co do ciebie, moja droga Zofjo — dodał starzec z nieugiętym spokojem i nie odpowiadając wcale na groźby Paskala — nietylko żeś nie powinna w niczem popierać, jakeś to dotąd czyniła, widoków małżeństwa, którego nie potwierdzasz; ale nadto, jeżeli pan Paskal myśli swej nie porzuci, obowiązkiem twoim jest oświecić pannę Antoninę i jej krewnych, co do charakteru człowieka, który ją pragnie pozyskać. W tej mierze dosyć ci tylko będzie wyjawić, jak haniebną cenę położył na usługę, wyświadczoną twemu mężowi.
— Przyjmuję ten obowiązek — odpowiedziała Zofja wzruszonym głosem — i spełnię go, mój ojcze...
— Więc i pani Dutertre także chce nadużyć mego uczciwego zwierzenia — zawołał Paskal głosem słodko złośliwym — dotknąć mnie w najdroższej mojej nadziei! to wcale nie szlachetnie. Daj Boże, żebym tylko i ja nie użył mego prawa odwetu. Po dwóch latach przyjaźni, rozłączyć się z podobmemi uczuciami... Więc to już inaczej być nie może? co! — dodał Paskal, spoglądając kolejno na pana Dutertre i jego żonę — więc pomiędzy nami wszystko się już skończyło?
Zofja i mąż jej zachowali milczenie pełne godności i rezygnacji.
— Dobrze — rzekł Paskal biorąc kapelusz do ręki — niestety! otóż świeży dowód niewdzięczności ludzkiej!
— Panie! — zawołał Dutertre, doprowadzony do ostateczności tem udawaniem szyderskiej tkliwości Paska-