Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/787

Ta strona została przepisana.

— Nic łatwiejszego, droga Magdaleno. Karol wystąpi w twojem imieniu i sprawdzi wszystkie twoje rachunki.
— Będzie to tem potrzebniejsze, że powiedziano mi z boku, że człowiek, na którego mam weksel, jest nadzwyczajnie bogaty, bezpieczny, ale przebiegły i chciwy do najwyższego stopnia.
— Bardzo dobrze, żeś mnie ostrzegła; Karol podwoi swą baczność i ostrożność.
— Zresztą, mąż twój, jako miewający często podobne interesa, musi znać człowieka, o którym mówię; jak powiadają, ma to być jeden z największych kapitalistów we Francji.
— Jak on się nazywa?
— Pan Paskal.
— Pan Paskal! — powtórzyła pani Dutertre, i mimowolnie zadrżała i zbladła.
Margrabina, spostrzegłszy wzruszenie swej przyjaciółki, zapytała ją skwapliwie:
— Zofjo... co ci jest?
— Nic... nic... upewniam cię.
— Widzę jednakże, że ci coś jest. Zaklinam cię... odpowiedz mi.
— Oto! jeżeli ci mam wyznać, mąż mój był w stosunkach z panem Paskalem; na nieszczęście zaszło pomiędzy nimi dosyć wielkie nieporozumienie... i...
— Jakto, Zofjo, i ty jesteś tyle dziecinną, że bierzesz to zaraz do serca, iż skutkiem tego nieporozumienia z panem Paskalem twój mąż nie będzie mógł zapewne podjąć się usługi, o którą go chciałam prosić?
Pani Dutertre, chcąc utrzymać przyjaciółkę swą w tym błędzie, starała się uspokoić nieco i rzekła po chwili:
— Rzeczywiście, bardzo mi jest przykro pomyśleć, że Karol nie mógłby ci może wyświadczyć tej pierwszej usługi, której od nas żądasz.