Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/794

Ta strona została przepisana.

skromny, pracowity, pełen odwagi, przed trzema laty, będąc jeszcze bardzo młodym, walczyłeś z nieustraszonem męstwem w tej okropnej wojnie, na którą cię wyprawiłem dla odbycia twego popisu, gdzieś otrzymał pierwszy chrzest ognia, twą pierwszą ranę, moje biedne dziecię. Nie wspominam tu już o owym pojedynku, o którym nie chcę słyszeć, a w którym, jak mi wiadomo, dowiodłeś równego męstwa, jak wspaniałomyślności.
— Książę...
— Proszę cię, pozwól mi przypomnieć ci w tej chwili wszystkie twoje prawa do mego przywiązania. Słodką jest dla mnie rzeczą, przy niej zapomnę o wszystkich goryczach, których jesteś mimowolną i niewinną przyczyną.
— Ja, Mości Książę?
— Ty, gdyż jeżeli nie przestaniesz zasługiwać ciągle, jak dotąd, na moje zupełne zadowolenie, to nie domyślasz się nawet, jaką przyszłość moja tkliwa duma dla ciebie przygotowuje, przyszłość i położenie może niespodziane.
— Wasza Cesarska Wysokość zna dobrze skromność moich chęci... i...
— Kochany Franciszku, ta skromność, ta prostota, są prawdziwemi cnotami w pewnych okolicznościach i położeniach, gdy tymczasem w innych położeniach są one słabością i niedołęstwem. Ale zanadto oddaliliśmy się od twego wyznania. Słucham teraz, cóż chciałeś mi powiedzieć?
— Mości Książę...
— No, mów, mów, czyż mnie się lękasz? czyż w sercu twojem jedna myśl postoi, którejbyś nie mógł wyznać z otwartem czołem, śmiałem spojrzeniem?
— Nie, mój Książę... dlatego też powiem Waszej Cesarskiej Wysokości bez żadnej ogródki, że pragnę się ożenić.
Gdyby piorun uderzył u stóp księcia, nie byłby nim tak przerażony, jak temi słowy Franciszka; wyrwał spiesz-