Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/795

Ta strona została przepisana.

nie swą rękę z ręki młodzieńca i, cofnąwszy się o parę kroków, zawołał:
— Tyś chyba oszalał.
— Mój Książę...
— Ożenić się... mając zaledwie lat dwadzieścia... ożenić się... kiedy ja właśnie myślę, żeby ci...
I arcyksiążę nie dokończył swoich słów, a wracając skutkiem zastanowienia do zwykłego spokoju i pozornej obojętności, dodał:
— Z kimże to chcesz się ożenić... Franciszku?
— Z panną Antoniną Hubert, Mości Książę.
— I cóż to jest ta panna Antonina? Jakie jest jej nazwisko?
— Hubert... mój Książę.
— Więc czem ona jest ta panna Antonina Hubert?
— Synowicą pewnego francuskiego urzędnika sądowego, synowicą prezesa Hubert.
— A gdzieżeś ty poznał tę pannę?
— Tutaj... Mości Książę.
— Tutaj? Nigdy nie przyjmowałem nikogo pod tem nazwiskiem.
— Jeżeli mówię tutaj, Mości Książę, rozumiem przez to, że ją poznałem w tej alei.
— Wytłumaczże się jaśniej.
— Wasza Cesarska Wysokość widzi ten mur oddzielający nasz ogród.
— Więc cóż stąd?
— Przechadzałem się w tej alei, kiedy pierwszy raz ujrzałem pannę Antoninę...
— W tym ogrodzie? — zapytał arcyksiążę, zbliżając się do muru i zaglądając na drugą stronę, poczem dodał — zatem osoba ta mieszka w sąsiednim domu?
— Tak jest, Mości Książę, jej stryj zajmuje część dolnego mieszkania.
— Bardzo dobrze. — I po chwili namysłu, książę dodał: — ofiarowałeś mi swoje wyznanie, przyjmuję je,