Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/801

Ta strona została przepisana.

— Ponieważ jestem człowiekiem honoru, Mości Książę.
— Człowiekiem honoru! Jesteś, Mości panie człowiekiem nieuczciwym, lub zwiedzioną ofiarą.
— Wasza Cesarska Wysokość...
— Albo nikczemnie oszukałeś niewinność piętnastoletniej panienki, albo sam jesteś ofiarą jej przewrotności, powiadam ci: Paryżanki potrafią dosyć wcześnie starać się o mężów.
Franciszek w milczeniu patrzył przez chwilę na księcia, ale bez zarumienienia, bez gniewu, jakgdyby daremnie szukał znaczenia tych słów, które nie dotknęły go ani w jego miłości, ani w jego poczuciu honoru.
— Przebacz Wasza Cesarska Wysokość — odpowiedział — ale tego nie rozumiem.
Franciszek wyrzekł te słowa z wyrazem takiej szczerości, z pewnością tak naturalną, że arcyksiążę, coraz bardziej zdziwiony, dodał po chwili milczenia, przenikliwym wzrokiem wpatrując się w młodzieńca.
— Wszakże powiedziałeś mi, że twoje małżeństwo z tą panienką nie może być odwleczone?
— Nie, Mości Książę, po uzyskaniu zezwolenia Waszej Cesarskiej Wysokości, nie może ono być odwleczonem.
— Gdyż w przeciwnym razie ubliżyłbyś honorowi?
— Tak jest, Mości Książę.
— W czemże to... i dlaczego... uchybiłbyś honorowi, nie zaślubiając panny Antoniny?
— Ponieważ wobec nieba przysięgliśmy sobie wzajemnie do siebie tylko należeć — odpowiedział Franciszek ze stłumionym zapałem.
Książę, uspokojony już w połowie, dodał jednakże:
— Więc... wskutek jakich okoliczności... przyszło pomiędzy wami do złożenia sobie takiej przysięgi?
— Lękając się urazić lub nadużyć uwagi Waszej Cesarskiej Wysokości, przerwałem moje opowiadanie.