Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/806

Ta strona została przepisana.
XVIII.

Nazajutrz po tych wypadkach około — godziny drugiej po południu arcyksiążę znajdował się w swoim gabinecie; jeden z jego adjutantów, człowiek około lat czterdziestu, powierzchowności spokojnej, śmiałej, stał z jednej strony stołu, za którym i książę siedział z drugiej strony, i z twarzą poważną, zamyśloną, surową i dumniejszą, niż zwykle, zajęty był pisaniem; pisząc ciągle i nie spoglądając wcale na oficera, odezwał się do niego:
— Czy kapitan Blum pozostał przy hrabiu Franciszku?
— Tak jest, Mości Książę.
— Widziałeś się z doktorem?
— Widziałem, Mości Książę.
— Cóż myśli on o stanie hrabiego?
— Uważa go za daleko lepszy, niż w pierwszej chwili.
— Czy sądzi, że hrabia Franciszek będzie mógł bez żadnego niebezpieczeństwa znieść trudy podróży?
— Tak, Mości Książę.
— Majorze, każesz natychmiast przygotować jeden z moich pojazdów do podróży.
— Idę zaraz, Mości Książę.
— Wieczorem, o godzinie szóstej, wyjedziesz z hrabią Franciszkiem. Oto masz plan drogi — dodał książę, oddając adjutantowi zapisaną przez siebie kartkę. Poczem rzekł jeszcze — majorze Butler, nie będziesz długo czekał na dowody mego zadowolenia, jeżeli ze zwyk-