Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/815

Ta strona została przepisana.

znawszy ani razu władzy tych grubych namiętności, które tylko upokarzają człowieka, ponieważ ich nic więcej nie usprawiedliwia oprócz ślepego odurzenia zmysłów; że był członkiem domu panującego, że godność jego stanu wkłada na niego obowiązek, ażeby się nie poniżał haniebną rozpustą; nareszcie, że nie dlatego pozostał tak długo człowiekiem obyczajów surowych i skromnych, ażeby się dopiero teraz potknąć... upaść przed kobietą, którą przed chwilą obsypał dotkliwemi wyrzutami, wymawiając jej zgorszenie, jakiego była powodem; słowem, nieszczęśliwy książę filozofował wybornie, ale bezskutecznie, jak każdy człowiek, któryby, lecąc w głęboką przepaść chciał rozumować o nieocenionych korzyściach spoczynku i bezwładności.
Na nieszczęście, zbyt wiele potrzeba wyrazów i stronic, ażeby uczynić zrozumiałem wrażenia, jak myśli przelotne, gdyż wszystko, cośmy opisywali, od chwili jak Magdalena podniosła swą zasłonę i spuściła ją napowrót, odbyło się zaledwie w dwóch minutach, i arcyksiążę, łając sam siebie surowo, pragnął może mimo swej wiedzy (tak dalece jego filozofja umiała oddzielać ducha od materji) pragnął, powtarzamy, ujrzeć jeszcze rysy Magdaleny przez zasłaniającą je koronkę.
— Mówiłam tedy Waszej Cesarskiej Wysokości — dodała margrabina z głową zawsze pochyloną i czując — chciwe i zmieszane spojrzenie arcyksięcia, spoczywające na sobie — mówiłam tedy, że jestem tylko biedną wdową, która więcej może jest wartą od swej reputacji, i która może nie zasługuje na taką surowość Waszej Książęcej Mości.
— Pani...
— O! nie czynię ja żadnych wyrzutów Waszej Cesarskiej Wysokości, jak wielu innych i Wasza Książęca Mość mógł uwierzyć pewnym wieściom.
— Pewnym wieściom... — zawołał arcyksiążę, czując z niewypowiedzianą radością, że odzywał się już w jego