Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/823

Ta strona została przepisana.

Książę zerwał się z krzesła i zawołał:
— Nigdy... pani... nigdy!
— Zupełne i bezwarunkowe ułaskawienie pułkownika Pernetti, jednego z ludzi najbardziej szanowanych w całych Włoszech — mówiła dalej Magdalena nie zważając na wykrzyknik księcia — sprawiedliwa duma tego człowieka nie pozwoli mu nigdy prosić Waszą Cesarską Wysokość o najmniejsze złagodzenie jego nieszczęść, ale uprzedź go Wasza Książęca Mość swoją wspaniałomyślnością, a jego wdzięczność stanie się rękojmią jego przyszłej wierności i poświęcenia.
— Powtarzam pani, że ważne powody polityczne nie pozwalają mi zadość uczynić pani żądaniu, jest to rzecz niemożliwa... zupełnie niemożliwa.
— Ma się rozumieć, wszakże ja to sama powiedziałam Waszej Książęcej Mości. Teraz przejdźmy do drugiego przedmiotu, który zapewne jest jeszcze niepodobniejszym, idzie tu o zezwolenie Waszej Cesarskiej Wysokości na ożenienie pewnego młodzieńca wychowanego przez Waszą Książęcą Mość.
— Ja! zawołał arcyksiążę, jak gdyby nie mógł dać wiary uszom swoim — ja... miałbym zezwolić na małżeństwo hrabiego Franciszka?
— Nie wiem, czy on jest hrabią, wiem tylko tyle, że jego imię jest Franciszek, jak mi to dzisiaj rano powiedziała panna Antonina Hubert, anioł dobroci i piękności, którą ukochałam jeszcze dzieckiem, i dla której czuję zarazem przywiązanie siostry i matki.
— Za trzy godziny hrabia Franciszek wyjeżdża z Paryża, oto odpowiedź.
— O! mój Boże, jakże, to wybornie, więc to wszystko jest niepodobieństwem, zupełnem niepodobieństwem, tem lepiej, rzecz już jest skończona.
— W takim razie, pocóż było mnie prosić o to?
— Poco? dlatego, ażeby uzyskać...