Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/824

Ta strona została przepisana.

— Jakto! pomimo tego wszystkiego, com powiedział, pani jeszcze ma nadzieję?
— A przynajmniej pretensję do niej, Mości Książę.
— Podobne wyznanie...
— Jest bardzo skromne, gdyż ja nie liczę na moją obecność.
— Na cóż tedy pani liczy?
— Na moją nieobecność, Mości Książę — rzekła Magdalena, wstając z krzesła.
— Na nieobecność pani?
— Na moje wspomnienie, jeżeli Wasza Książęca Mość tak woli.
— Pani się oddala — rzekł książę skwapliwie, nie mogąc już ukryć swego niezadowolenia i żalu — pani się już oddala?
— Jest to mój jedyny i ostatni środek skłonienia Waszej Książęcej Mości do moich żądań.
— Ależ pani...
— Czy Wasza Książęca Mość życzy sobie, ażebym powiedziała, co później nastąpi!
— Słucham panią, i owszem.
— Opuszczę ten pałac. Z początku uczujesz Wasza Książęca Mość wielką swobodę, jakgdyby uwolnienie od jakiegoś nieznośnego ciężaru; obecność moja nie będzie dręczyła Waszej Książęcej Mości różnemi uczuciami, które mają swój niepokój i powab; wygna mnie Wasza Cesarska Wysokość zupełnie z myśli swojej. Na nieszczęście, zwolna i wbrew Jego woli powrócę do niej; moja tajemnicza, osłoniona postać będzie ścigać wszędzie Waszą Książęcą Mość, kiedy uczuje Książę daleko wyraźniej jak mało platonizmu było w jego skłonności dla mnie, a uczucie to będzie dlatego tem drażliwsze, tem uporczywsze. To też jutro, może pojutrze, namyśliwszy się, że żądania moje miały tylko cel szlachetny, wspaniałomyślny, Wasza Książęca Mość będzie gorzko żałował