Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/831

Ta strona została przepisana.

— Proszę bardzo daj mi pani pokój — zawołał książę coraz bardziej wzruszony. — Nie pojmuję, jaką szczególną siłę mają słowa pani, lecz czuję chwiejące się moje najmocniejsze postanowienia, czuję słabnące zasady całego mojego życia.
— I Wasza Książęca Mość myśli na to narzekać? mówiąc pomiędzy nami, i nie obgadując książąt, częstokroć czynią oni dobrze, jeżeli niekiedy wyrzekają się tych swoich wyobrażeń. Wierzaj mi Wasza Książęca Mość, usłuchaj głosu swego teraźniejszego wrażenia, jest ono dobre i szlachetne.
— O! mój Boże! czyliż ja potrafię w tej chwili, odróżnić złe od dobrego?
— W takim razie spojrzyj tylko Wasza Książęca Mość na twarz tych, których szczęście zapewniłeś, gdy powiesz jednemu: Wracaj, wracaj do twego rodzinnego kraju; drugiemu zaś: Mój synu kochany, bądź szczęśliwy, ożeń się z Antoniną. Wtedy, przypatrz się dobrze Wasza Książęca Mość jednemu i drugiemu, a jeżeli łzy zroszą ich oczy, jak w tej chwili występują na twoje i moje powieki, wtedy bądź Mości Książę spokojny, spełniłeś dobry uczynek, do którego chcę Waszą Książęcą Mość zachęcić, przyrzekam uroczyście towarzyszyć Antoninie do Niemiec.
— Czy być może? — zawołał książę uniesiony najwyższą radością — pani mi przyrzeka?
— Wszakże trzeba Waszej Książęcej Mości dać czas i sposobność do podbicia mego serca — odpowiedziała Magdalena z uśmiechem.
— Dobrze więc! cokolwiek bądź nastąpi, cokolwiek pani uczynisz, gdyż być może, żeś mnie obrała za cel swej igraszki — zawołał arcyksiążę upadając na kolana przed Magdaleną — daję pani moje książęce słowo, że przebaczam wygnańcowi... że...
Wtem dosyć mocny zgiełk, który powstał nagle za drzwiami salonu, przerwał dalszą mowę księcia.