Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/833

Ta strona została przepisana.
XXI.

Na widok arcyksięcia, adjutanci cofnęli się z uszanowaniem, a pan Paskal zawołał z największym gniewem:
— Do pioruna, Mości Książę, szczególnie jakoś w tym domu przyjmują ludzi.
Książę, przypomniawszy sobie teraz dopiero, że naznaczył Paskalowi godzinę przyjęcia, i lękając się dla własnej godności swojej jakiego nowego nadużycia ze strony tego nieokrzesanego człowieka, rzekł do niego dając mu do zrozumienia, ażeby poszedł za nim.
— Pójdź pan, pójdź.
I w oczach milczących adjutantów, drzwi zamknęły się za księciem i finansistą.
— Teraz mój panie — rzekł arcyksiążę blady z gniewu i zaledwie powściągając się — czy mi pan poda przyczynę takiego zgorszenia?
— Jakto? Wasza Książęca Mość naznacza mi posłuchanie na godzinę trzecią, ja przybywam w sam czas, czekam kwadrans, nie widzę nikogo; pół godziny, jeszcze nie, na honor tracę już cierpliwość i proszę jednego z oficerów, ażeby podszedł przypomnieć Waszej Książęcej Mości, że ja tu czekam, odpowiadają mi, że Wasza Książęca Mość masz kogoś na posłuchaniu. Postanawiam tedy jeszcze czekać, ale po upływie drugiej półgodziny, oświadczam wyraźnie tym ichmościom, że jeżeli nie zechcą uprzedzić Waszą Książęcą Mość o mojem przybyciu, to ja sam wejdę do salonu.