Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/853

Ta strona została przepisana.

cie, nad którem się zastanawia, a którego ci jeszcze nie może powierzyć?
— Być może, a jednak on nigdy nic przede mną nie taił, nawet nie ukrywał mi swoich najwątpliwszych zamiarów. Nie, nie, to nie jego interesa tak go zajmują; gdyż wczoraj wieczorem zamiast rozmawiać ze swoim ojcem i ze mną o stanie rzeczy, który, przyznać ci się muszę, Magdaleno, gorszy jest, aniżelim ci powiedziała, Karol rozmawiał z nami o przedmiotach zupełnie innych, przeciwnych tym, któreby go powinny zajmować. Lecz o takich, w których nie miałam odwagi ganić go za to. Najwięcej jednak mówił nam o tobie.
— O mnie... i... cóż on mówił?
— Mówił, że wczoraj rano byłaś dla niego pełną uprzejmej dobroci; potem wypytawał mnie o tysiączne szczegóły o tobie, o twojem dzieciństwie, o życiu twojem; uszczęśliwiona, odpowiadałam mu na wszystko, jak się domyślasz, a potem pogrążył się w ponurem milczeniu, w zadumaniu tak glębokiem, że nic wyrwać go z niego nie mogło, nawet pieszczoty naszych dzieci.
W tej chwili stary służący pana Hubert, znany dobrze pani Dutertre, wszedł zdziwiony i zmieszany do salonu, mówiąc do Zofji:
— Zapewne panna Antonina jest teraz u pana?
— Tak jest, Piotrze; czego chciałeś?
— Oto, proszę pani, zdziwiło mnie to bardzo i nie wiedziałem wcale, co odpowiedzieć.
— Co takiego, Piotrze, wytłumacz się.
— Proszę pani, przyszedł tu jakiś obcy oficer, zapewne to będzie jeden ze świty tego księcia, który teraz mieszka w pałacu Elysée.
— Więc cóż?
— Oficer ten ma list, który pragnie doręczyć osobiście panu Prezesowi, i odebrać odpowiedź; napróżno tłu-