Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/883

Ta strona została przepisana.

pomijając twoją zawistną wściekłość, twoją dziką zazdrość, przywiedzioną do obłąkania samą myślą miłosnego szczęścia Antoniny i mego, które prawie codziennie widzieć będziesz. Nie zdziwię się bynajmniej, powtarzam, mój biedny panie Paskal, jeżeli przy nieudolności twojej zaradzenia temu wszystkiemu... oszalejesz... albo też dla zakończenia wszystkich cierpień... zastrzelisz się nareszcie.
— Nie nastąpi to przynajmniej przed zaspokojeniem mej zemsty — rzekł zcicha Paskal, ogarnięty jakimś dzikim szałem, rzucając się do swego biurka, gdzie leżały pistolety. Lecz Magdalena, wiedząc jak się należało lękać takiego człowieka, posuwając się ku niemu krok za krokiem i trzymając go ciągle pod ogniem swego czarodziejskiego spojrzenia, na uczynione przez Paskala poruszenie nagle stanęła przy kominie i gwałtownie pociągnęła za sznur od dzwonka, na który już dawniej zwróciła uwagę.
To też w chwili, kiedy Paskal wybladły, przerażający, zwrócił się do niej, wszedł do pokoju z pośpiechem jego służący, zdziwiony nadzwyczajnie tem gwałtownem dzwonieniem.
Na łoskot otwierających się drzwi, na widok swego kamerdynera, Paskal opamiętał się, skwapliwie ukrył za sobą rękę, trzymając pistolet, i upuścił go na dywan.
Magdalena skorzystała z tych kilku chwil, ażeby się zbliżyć do drzwi, zostawionych przez służącego nawpół otwartemi i rzekła głośno do notarjusza, który znajdował się w przyległym pokoju i odwrócił się nagle, usłyszawszy silny kilkakrotny głos dzwonka.
— Przepraszam pana najmocniej, że tak długo musiałeś czekać, proszę bardzo, pójdź pan do nas.
Notarjusz wszedł do pokoju.
— Idź precz — zawołał Paskal z gniewem na swego służącego, poczem obtarł swoje blade czoło, zroszone zimnym potem.