Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/894

Ta strona została przepisana.

nie... przyzwyczajenie, ten fatalny zwiastun niedbałości o siebie samego. Przywyknienie... tem niebezpieczniejsze, że częstokroć staje się podobnem do jakiegoś zaniedbania. Stąd też to mówimy sobie: „Jestem pewna, że on mnie kocha, poco ta staranność, poco ta ciągła pamięć o siebie... co znaczą te wszystkie drobnostki obok prawdziwej miłości?“ Tym to sposobem, droga Zofjo, nadszedł ów dzień, w którym, poświęcona wyłącznie miłości swych dzieci, nie zwróciłaś już uwagi na to, czy włosy twoje były uczesane stosownie do twojej ładnej twarzyczki... czy suknia twoja odpowiadała twemu pięknemu gorsowi... czy twoja nóżka była już od rana starannie obutą... mąż twój oddany także swoim zatrudnieniom, podobnie jak ty obowiązkom macierzyńskim, również zaniedbywał się znacznie. Powoli, oczy wasze przyzwyczaiły się do tej zmiany, nie spostrzegając jej prawie wcale, tak jak człowiek nie zauważa, że się starzeje, żyjąc zawsze razem. Jest to prawdą, tak oczywistą, droga Zofjo, że gdybyś w tej chwili przywołała na pamięć staranność, elegancję, troskliwość ustawiczną o siebie i twego męża i twoją własną w epoce pierwszej waszej miłości... zdumiałabyś się, porównywując przeszłość z teraźniejszością...
— To niezaprzeczona prawda, Magdaleno — odpowiedziała Zofja smutnie, jak gdyby się wstydziła swego zaniedbanego ubioru i włosów mniej starannie uczesanych. — Tak jest, powoli zapomniałam o sztuce, albo raczej o chęci podobania się swemu mężowi. Niestety teraz zapóźno tego żałować.
— Za późno! — zawołała margrabina — za późno! w dwudziestym piątym roku życia, przy twoich powabnych rysach... za późno, przy tej prześlicznej kibici, tych wspaniałych włosach, tych zębach jak perły, tak wielkich kochających oczach, tej maleńkiej rączce i nóżce drobnej, za późno! Pozwól mi tylko zostać twoją garderobianą na pół godziny, droga Zofjo, a zobaczysz, czy to za późno,