Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/895

Ta strona została przepisana.

ażeby twego męża uczynić równie tkliwym i namiętnie kochającym cię, jak dawniej.
— Ah! Magdaleno! tylko ty umiesz natchnąć nadzieją tych nawet, którzy ją już utracili; a jednak, prawda słów twoich przeraża mnie. Niestety! masz słuszność, Karol już mnie nie kocha.
— On ciebie zawsze kocha, a może nawet więcej jak dawniej, droga Zofjo, gdyż jesteś dla niego doświadczoną małżonką, tkliwą matką jego dzieci; ale nie jesteś już tą czarującą kochanką przeszłości, i dlatego też nie czuje on już teraz tej palącej, namiętnej miłości pierwszych chwil waszego szczęścia. Trochę za surowe jest to, co mówię, moja dobra Zofjo; ale Bóg zawsze wie co robi: nie stworzył on nas istotami niematerjalnemi; wprawdzie nie jesteśmy wyłącznie materją, ale też i nie jesteśmy samym duchem. Wierzaj mi, w rozkoszy jest coś boskiego, dlatego też trzeba ją umieć przystroić, ozdobić, słowem, przebacz mi to wyrażenie może zbyt rażące w małżeństwie... oto trzeba umieć odrobiną lubieżności zbudzić zmysły, uśpione przyzwyczajeniem, jeżeli zaś nie, każda przymilająca kobieta odniesie zwycięstwo nad żoną, a między nami mówiąc, będzie to tylko winą samej żony, gdyż powiedz sama, Zofjo, czemużby obowiązki kobiety i matki nie dały się pogodzić z przymileniem i rozkoszami kochanki? czemużby ojciec, mąż, nie mógł także być zachwycającym kochankiem? Posłuchaj, moja dobra Zofjo, w dwóch słowach, ze zwykłą sobie szorstką otwartością przedstawię ci twoje i moje położenie: Twój mąż cię kocha, ale cię nie pragnie... Twój mąż nie kocha mnie, ale mnie pragnie.
Poczem margrabina, śmiejąc się jak szalona dodała:
— Nie dziwnąż to jest rzeczą, ażebym ja, panna niestety! zupełnie bezinteresowna w obecnej kwestji, bo jestem jak łakotniś bez żołądka, któryby rozprawiał o smacznej kuchni... nie jestże to dziwną rzeczą, abym ja dawała nauki kobiecie zamężnej?