Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/897

Ta strona została przepisana.
XXVIII.

Rozmowa Magdaleny i Zofji została tedy przerwana przybyciem Antoniny, która, żywa jak radość, młodość i szczęście, wbiegła do pokoju wołając:
— Zofjo, słyszałam wczoraj, że Magdalena będzie tu dziś rano, przybywam, aby wam powiedzieć, że...
— Ani słowa więcej — rzekła śpiesznie margrabina, całując Antoninę w czoło. — Nie mamy ani jednej chwili czasu do stracenia; musimy teraz, jak dawniej na pensji, zostać garderobianemi Zofji.
— Co mówisz? — zawołała młoda kobieta.
— Ale, Magdaleno — rzekła Antonina — przyszłam donieść wam, że mój akt ślubny został dziś rano podpisany przez księcia i mego stryja, oraz że...
— Twój akt ślubny jest podpisany, moje dziecię, to rzecz ważną, i spodziewałam się tego, resztę opowiesz mi, jak tylko przygotujemy naszej Zofji najładniejszą, najzalotniejszą toaletę w świecie, jest to rzecz ważna, a mianowicie, rzecz bardzo pilna. Poczem margrabina szepnęła do ucha pani Dutertre. — Twój mąż może lada chwila nadejść, trzeba, ażeby był zachwycony... oczarowany... i będzie nim niezawodnie. — Zwróciwszy się potem do Antoniny, Magdalena dodała: — prędzej, prędzej moje dziecię, pomóż mi przenieść tę toaletę do okna... i zajmijmy się naprzód głową Zofji.
— Ale doprawdy, Magdaleno — odpowiedziała pani