Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/918

Ta strona została przepisana.

— Spodziewam się, i pragnę tego, lecz...
— Florencjo, posłuchaj mnie, jedynym sposobem okazania ci mojej wdzięczności, za tę wielką przysługę jaką mi wyświadczasz, jest oddać się twojej wspaniałomyślności i nic nie zataili przed tobą. Należało mi zapewne od tego zacząć, i nasamprzód objawić ci cel tego listu, zamiast zdobywać znienacka ten dowód poświęcenia i przyjaźni; lecz przyznam ci się, obawiam się twej nagany i odmowy, wyznaję ci... że... I po chwili bolesnego wahania, Walentyna rzekła odważnie i rumieniąc się nadzwyczajnie: Florencjo... ja mam kochanka.
— Walentyno, domyślam się tego.
— O! zaklinam cię, nie potępiaj mnie przed wysłuchaniem.
— Biedna moja Walentyno, w tej chwili myślę tylko o jednej rzeczy, o zaufaniu jakie mi okazujesz.
— Ah! gdyby nie moja matka — odpowiedziała Walentyna z boleścią — nie byłabym się zniżyła do podstępu, do kłamstwa; byłabym się poddała wszystkim następstwom mojego błędu, gdyż posiadam przynajmniej odwagę w mojem postępowaniu, lecz przy smutnym stanie zdrowia mej matki gwałtowny wybuch zabiłby ją. Ah! Florencjo! jeśli jestem winna, to jestem także i bardzo nieszczęśliwa — dodała pani d’Infrevilile płacząc i rzucając się na szyję swej przyjaciółki.
— Walentyno, błagam cię, uspokój się — rzekła margrabina podzielając wzruszenie swej towarzyszki — zaufaj memu szczeremu przywiązaniu. Mów, to będzie dla ciebie pociechą.
— To też cała moja nadzieja jest w twojem przywiązaniu. Tak jest, Florencjo, wierzę, wiem, że mnie kochasz, i przekonanie to dodaje mi siły do uczynienia przed tobą tego przykrego wyznania; ale jest jeszcze jedno wyznanie, od którego pragnę natychmiast uwolnić serce moje. Jeżelim przybyła po długiem rozłączeniu prosić cię o łaskę, którąś mi, wyświadczyła, uczyniłam to nie tyle