Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/919

Ta strona została przepisana.

może dlatego, że liczyłam na twoją przyjaźń, jak raczej dlatego, że ze wszystkich znajomych mi kobiet, ty jesteś jedna, u której mój mąż nigdy jeszcze nie był. Teraz, posłuchaj mnie; kiedym zaślubiła pana d’Infreville byłaś jeszcze w klasztorze, byłaś jeszcze bardzo młodą, a skromność nie pozwalała mi zwierzyć ci wiele rzeczy, powiedzieć ci żem szła za mąż... bez miłości.
— Jak ja... — rzekła zcicha Florencja.
— Zamęście to podobało się mej matce, i zapewniało mi znaczny majątek. Uległam na nieszczęście pod wpływem macierzyńskim, i wyznaję, dałam się olśnić powabom znakomitego położenia; zaślubiłam więc pana d’Infreville, niestety! nie wiedząc, jakie brałam na siebie obowiązki, i za jaką cenę moją sprzedałam wolność; jakkolwiek mam prawo użalać się na mego męża, błąd mój zabraniać mi powinien wszelkich z mej strony żalów. Jednakże dla usprawiedliwienia poczęści mojej słabości, powinnaś poznać, że tak powiem, fatalność mego położenia. Pan de Infreville jest człowiekiem chorowitym, ponieważ w młodości swojej oddawał się wszelkiego rodzaju rozpuście; posępny, bo żałuje przeszłości, surowy i wymagający, dlatego, że nie ma lub nigdy nie miał serca. Nigdy nie byłam w jego oczach czem innem, tylko biedną panienką bez majątku, którą raczył zaślubić dla zrobienia jej swoim stróżem w chorobie; przez długi przeciąg czasu poddawałam się tej roli; religijnie spełniałam tę rolę przykrą, hańbiącą, ponieważ starania, jakie oddawałam mężowi nie pochodziły z serca; ale zbyt późno, niestety! poznałam jak nikczemne było moje postępowanie.
— Walentyno!
— Nie, nie Florencjo, nie jestem dla ciebie zbyt surowa. Zaślubiłam pana d’Tnfreville bez miłości, zaślubiłam go dlatego, że był bogaty, sprzedałam mu swoją duszę, jest to hańba, mówię ci, jest to hańba u Boga i u ludzi, nic więcej.