Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/930

Ta strona została przepisana.
IV.

Gdy po oddaleniu się pokojówki, panie Luceval i d’Infreville pozostały same, ostatnia z nich rzekła do swej przyjaciółki:
— Chciałaś, żebym resztę dnia dzisiejszego spędziła u ciebie; przyjęłam twą propozycję kochana Florencjo, już to ażeby pozostać u ciebie, już też dlatego, ażeby w razie nieszczęścia nadać jakiś pozór mojemu kłamstwu.
— Ale mój list?
— Będą myśleli, żem się z nim minęła; i żem przybyła do ciebie po wysłaniu twego listu.
— Prawda.
— Teraz, kochana przyjaciółko, zamawiam sobie twoje pobłażanie, a może także i litość twoją dla reszty mego opowiadania.
— Litość, pobłażanie! czyliż nie jesteś ich naprzód pewną, biedna moja Walentyno? Byłaś w małżeństwie nieszczęśliwą, prześladowaną, upokorzoną, któżby cię nie żałował? ktoby cię nie usprawiedliwił? Ale mów, słucham cię.
— Nie wiem, czym ci wspomniała o tem, żeśmy zajmowali pierwsze piętro domu pana d’Infreville; okna mego sypialnego pokoju wychodzą na niewielki ogródek, należący do parteru domu sąsiedniego. Może na trzy miesiące przed odkryciem, że mój mąż miał kochankę, i kiedy jeszcze był bardzo cierpiący, ogród i parter, o których