Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/931

Ta strona została przepisana.

ci mówię, niezamieszkałe od pewnego czasu, uległy wielkiej zmianie; życie, jakie prowadziłam wtedy, zatrzymywało mnie prawie ciągle w pokoju, gdyż słabość męża nie pozwalała mi nigdzie wychodzić. Było to na początku lata. Zamknąwszy się w moim pokoju, kiedy pan d’Infreville nie potrzebował moich starań, pracowałam często przy otwartem oknie, gdyż pora roku była zachwycająca. Dostrzegłam wtedy zmiany, jakie zaprowadzono w ogrodzie; były one szczególne i zwiastowały gust wytworny, połączony z pewną oryginalnością; nieznacznie, w mojej smutnej bezczynności zbudziła się moja ciekawość. Codziennie widywałam robotników wykonywujących te wszystkie zmiany, nie widząc przecież nigdy nowego mieszkańca parteru; tym sposobem byłam niemal obecną temu przeistoczeniu dosyć posępnego ogrodu; w jednem rozkosznem miejscu oranżerja, napełniona rzadkiemi roślinami i łącząca się z częścią samego mieszkania została wystawiona nad murem południowym; mur ten znikł pod grotą z kamieni skalistych, przeplatanych rozmaitemi krzewy. Z jednej strony tej skały, kaskada spadała do obszernego basenu i roztaczała wkoło siebie miłą świeżość. Potem galerja wzniesiona z drzewa pokrytego korą, osłoniona wiejską strzechą i wsparta na łukach ukryła drugą część muru, którą ogród ten był otoczony, sam ogród został tak zapełniony kwiatami, że z mego okna wyglądał jak olbrzymi bukiet.
— Mój Boże! jakież zachwycające miejsce, i to w Paryżu. Ah! to prawdziwy raj!
— Rzeczywiście, było to prześliczne, gdyż mury znikły zupełnie śród najpowabniejszych widoków. Złocona ptaszarnia, napełniona pięknem ptactwem wzniosła się na zielonej murawie, i wystawiono rodzaj indyjskiego varendahu, tworzącego krytą galerję przed oknami parteru, który zastawiono sofami, tureckiemi poduszkami i grubemi kobiercami; nareszcie wniesiono tu fortepian. Ta przezroczysta galerja, zasłoniona w razie potrzeby stora-