Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/932

Ta strona została przepisana.

mi, przedstawiała na Jato schronienie pełne cienia, świeżości i chłodu.
— To chyba jaka powieść z Tysiąca i jednej nocy! I twórca tego wszystkiego nie pokazał się jeszcze?
— Pokazał się dopiero kiedy wszystkie przygotowania były skończone.
— I nie byłaś tak ciekawą, ażeby się starać dowiedzieć, kto był tym tajemniczym sąsiadem? Przyznam ci się, że ja nie wytrzymałabym tak długo.
Walentyna uśmiechnęła się smutnie i odpowiedziała;
— Przypadek chciał, że siostra starego marszałka dworu pana d‘Infreville była jedyną służącą tego tajemniczego sąsiada. Uwiadomiona przez swego brata, ona to nastręczyła swemu panu to mieszkanie i ogród. Pewnego dnia chcąc zaspokoić moją ciekawość, zapytałam naszego marszałka, czy nie wie, kto miał zająć parterowe mieszkanie sąsiedniego domu; odpowiedział mi, że jego siostra jest służącą tego nowego lokatora. Tym sposobem dowiedziałam się niektórych szczegółów, które już aż nadto zbudziły moje zajęcie.
— Doprawdy? i któż to był, kochana Walentyno?
— Powiedziano mi, że niema na świecie lepszej i szlachetniejszej od niego duszy; oto po śmierci stryja, po którym odziedziczył dosyć znaczne dobra, chciał przyjąć kilku służących, lecz ta stara służąca, o której ci mówiłam, a która była jego mamką, rzekła do niego ze łzami w oczach, że nigdy nie pozwoli, ażeby prócz niej inni służący mieli mu usługiwać. Daremnie jej przyrzekał, że ona będzie nad wszystkiemi, że uważaną będzie zawsze za jego powiernicę i gospodynię... ale nie chciała na to przystać. On, w niepojętej swojej dobroci, nie nalegał już więcej, i pomimo swego majątku, zatrzymał do swych usług tę jednę tylko kobietę.... Wydaje ci się to może śmiesznem, kochana Florencjo, lecz...
— Co mówisz? przeciwnie, znajduję to uczucie rozrzewniającem w swojej delikatności. Wszakże często-