Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/947

Ta strona została przepisana.

chana moja Florencjo, wytrwaj tylko w twojem postanowieniu, pozostań wierną twoim obowiązkom... chociaż są one bardzo dla ciebie uciążliwe! niechaj moja niedola posłuży ci za przestrogę; o zaklinam cię — dodała Walentyna głosem tkliwym i błagalnym — gdyż wiecznie czyniłabym sobie wyrzuty, gdybym cię miała natchnąć złemi myślami lub podać ci gorszący przykład. Wyrzucałabym sobie całe życie, jak największą zbrodnię, to zaufanie, które mam w tobie, Florencjo, przyjaciółko, droga przyjaciółko moja; niech mnie już przynajmniej nie spotka ta nowa zgryzota, przysięgnij mi...
— Bądź spokojną, moja droga Walentyno, więcej jeszcze, aniżeli ty sama, podzielam twoje zdanie, jeżeli to być może. Zastanów się tylko. Ja, kobieta tak leniwa, ja, co nie mogę opuścić mego fotelu, ażeby oddać jaką wizytę, ja miałabym się rzucić w taki odmęt; a szczególniej też z takim mężem, jak mój, który do mnie najmniej dziesięć razy na dzień przychodzi, ja miałabym próbować podejść takiego człowieka! Ah! byłaby to praca, o której myśl sprawia mi zawrót głowy. Nie, nie, przestroga jest dobra i będzie skuteczna. Lecz mówmy o tobie: na szczęście, nie widzę aż dotąd, ażeby twój mąż miał powziąć jakie podejrzenie.
— Mylisz się, właśnie obawiam się tego, chociaż nie mam jeszcze żadnej pewności.
— Jakto?
— Mój mąż, jakem ci to już powiedziała, prawie ciągle żyje za domem. Wychodzi zrana po śniadaniu... jest na obiedzie najczęściej u tej kobiety, którą utrzymuje, i gdzie także przyjmuje wszystkich swoich przyjaciół. Potem, jedzie z nią do teatru, wraca znowu do niej, gdzie zwykle grają w karty bardzo grubo i przyjeżdża do domu nie prędze j jak około trzeciej lub czwartej zrana.
— Piękne życie dla człowieka żonatego!
— Czy to skutkiem ślepej ufności, czy też przez obo-