Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/950

Ta strona została przepisana.

I przejęta wstydem na widok pana de Luceval, towarzyszącego jej mężowi, zakryła twarz chustką.
Florencja, zbliżywszy się do swej przyjaciółki, jak gdyby chciała ją zasłonić, rzekła głosem rozkazującym do pana de Luceval:
— Czego pan chcesz?
— Przekonać panią o kłamstwach i niegodnem wspólnictwie — zawołał pan de Luceval groźnie.
— Dowiedziałem się, że pani d’Infreville przepędza prawie całe dnie poza domem — dodał mąż Walentyny, zwracając się do Florencji, gdy tymczasem przyjaciółka jej, zdjęta konwulsyjnem drżeniem, ciągle twarz rękami zasłaniała — wczoraj pytałem panią d’Infreville, gdzie spędziła cały dzień. Odpowiedziała mi na to, że go spędziła u pani. List ten, pisany przez panią, za wspólnem porozumieniem się z moją żoną, i przeznaczony do oszukania mnie przez niecne kłamstwo, dostał się w ręce pana de Luceval, który przysiągł honorem, i ja mu wierzę, że nigdy nie widział tu pani d’Infreville. Nie przypuszczam wcale, ażebyś chciała zaprzeczać wszelkiej najoczywistszej prawdzie.
— Tak jest — zawołał pan de Luceval — wyznanie twoje powinno zadać ostatni cios występnej kobiecie; niechaj to będzie karą twego bezecnego wspólnictwa.
— Panie, — rzekła Florencja — pani d’Infreville, jest i zawsze będzie moją najlepszą przyjaciółką, im zaś będzie nieszczęśliwszą, tem więcej liczyć może na moje do niej przywiązanie.
— Jakto — krzyknął Luceval — pani śmie?
— Odważę się na nierównie więcej, mój panie, odważę się powiedzieć panu d’Infreville, że postępowanie jego względem żony, było zawsze postępowaniem człowieka bez serca i bez honoru.
— Dosyć tego, pani — zawołał pan de Luceval rozgniewany. — Dosyć!
— Nie, mój panie, to nie dosyć, muszę jeszcze przy-