Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/960

Ta strona została przepisana.

— I owszem chcę, panie, cóż mam uczynić?
— Mówić.
— Mówić... o czem... panie?
— Odpowiedzieć na kilka pytań.
— To rzecz najłatwiejsza, jeśli tylko będę wiedział...
— Czy dawno jesteś w tej kawiarni?
— O, jestem w niej od jej założenia, od lat dziesięciu.
— Więc mieszkasz w tym domu?
— Tak jest panie, sypiam na piątem piętrze.
— I znasz wszystkich lokatorów?
— Z nazwiska i z widzenia, panie, ale na tem ogranicza się wszystko. Jestem tu tylko markierem, nie mam zatem czasu zawierać znajomości z sąsiadami.
Po chwili przykrego wahania, w której rysy mężczyzny z cygarem wyrażały jakąś bolesną trwogę, rzeki do markiera głosem nieco wzruszonym:
— Tak jest, panie — odpowiedział tenże — dama, sama.
— Pewna dama, panie.
— Dama... sama jedna?
I niepokój jego zdawał się powiększać w oczekiwaniu na odpowiedź markiera.
— Tak jest, panie — odpowiedział tenże — dama, sama jedna.
— Wdowa?
— Tego nie wiem, panie, nazywa się tylko pani Luceval, oto wszystko, co mi wiadomo.
— Rozumiesz to dobrze, mój przyjacielu, że jeżeli ci obiecuję sto soldów, to dlatego ażebyś mi coś powiedział.
— Trudno, panie, człowiek mówi to, co mu wiadomo.
— Masz słuszność. Powiedz mi otwarcie, co tu myślą w domu o tej damie? Jak ona się nazywa?
Pytanie to widocznie uczynił dlatego, ażeby ukryć lekkie drżenie swojego głosu i ażeby mieć czas do pokonania wewnętrznego wzruszenia.
— Dama ta, powiedziałem już panu, nazywa się pani Luceval, i trzebaby być nadzwyczajnie złośliwym, ażeby